Podczas debaty nad raportem o stanie powiatu wiceprzewodnicząca Rady Powiatu Nowodworskiego Katarzyna Kręźlewicz nazwała zadawanie pytań przez radnych gwiazdorzeniem.
Słowa wiceprzewodniczącej odnosiły się m.in. do pytań radnego Pawła Calaka, który po raz kolejny dopytywał kilka kwestii, czyli brak kontynuacji rozbudowy Zespołu Placówek Edukacyjnych, stan nowodworskiego szpitala czy osuwisko na drodze powiatowej w Szczypiornie.
– Ja chciałam bardzo podziękować zarządowi za pracę w ostatnim roku. Już kiedyś to podnosiłam, ale widzę, że w erze Internetu każdy chce być gwiazdą, a nie takim zwykłym pracującym człowiekiem. Chcę żeby to usłyszeli mieszkańcy, jak wyglądała dziś praca na komisjach. Na dwóch nikt nie zabrał nawet głosu, rozumiem osoby, które się zgadzają, to nie ma co komentować. No chyba, że pochwalić, ale na to jest miejsce na sesji. Były potem głosowania, co też mnie bulwersuje. Były głosy wstrzymujące, były przeciw, żadna z tych osób nie umotywowała wtedy dlaczego.
Dlaczego? Bo nie mamy chyba do siebie szacunku jako radni. Tutaj jest chyba gdzieś ta kamera i kameruje i robimy po prostu show i to jest po prostu bardzo przykre. Zawsze na komisjach, dopóki nie było tego, była naprawdę merytoryczna praca. Teraz nie ma tego, nawet nikomu nie chce się buzi otworzyć. Jest to bardzo przykre i uważam, że mieszkańcy nas wybrali do wszystkiego a nie tylko do gwiazdorzenia.
Bardzo dziękuję za te wypowiedzi, żeby wybrzmiały, bo pytania Pawła, to naprawdę nie wiem, gdzie te nauki są pobierane, ale to przekształcania niedopowiedzeń skracania to jest naprawdę majstersztyk. To jest naprawdę z sesji na sesję dążenie do perfekcji i wielka sztuka. Jest to też oszukiwanie państwa, może ja się odwrócę, żeby twarz było widać, bo widać tylko ten koczek nieszczęsny i naprawdę jest to brak szacunku – mówiła wiceprzewodnicząca Rady Powiatu Nowodworskiego Katarzyna Kręźlewicz podczas sesji Rady Powiatu Nowodworskiego, która odbyła się 28 maja.
Dodawała kilkukrotnie przy tym, że ważna jest praca na komisjach, zaś brak motywowania gdy się jest przeciw skutkuje tym, że nie udaje się przekonać innych radnych do zmiany zdania.
Dodajmy, że komisje nie są nagrywane, dodatkowo wszystkie posiedzenia odbywają się dniu sesji. I tak 28 maja odbyły się trzy posiedzenia, każde z nich, według planu, powinno trwać około 30 minut. Wiemy jednak z relacji radnej Anny Małeckiej, że ze względu na jej pytania jedna z nich się przedłużyła. Sama zaś część sesji w której odbyła się debata trwała ponad godzinę.
Do słów radnej Katarzyny Kręźlewicz odniósł się Paweł Calak. Jak mówił, sama radna Katarzyna Kręźlewicz zwracała uwagę na pierwszych sesjach rady powiatu, by jak najwięcej pytań na nich padało, właśnie po to, żeby mieszkańcy mogli poznać jak najwięcej szczegółów pracy radnych. Zresztą kilkukrotnie zwracała się bezpośrednio do mieszkańców w swoich wypowiedziach, by zobaczyli jak wygląda praca rady.
– Nic nie jest oszustwem. Te pytani dlatego są powtarzane, bo jeśli słyszę odpowiedzi, które mnie nie satysfakcjonują. Jeżeli temat byłby załatwiony to bym pytań nie zadawał miesiąc w miesiąc – powiedział radny Calak.
Następną osobą, która odniosła się do słów Katarzyny Kręźlewicz była radna Anna Małecka.
– Nie ukrywam, bo chyba ja tez zostałam podejrzaną o to gwiazdorzenie. Na sesjach zadawałam pytania, i też głównie przeze mnie komisja oświaty zdrowia się przedłużyła, bo zadawałam dużo pytań panu dyrektorowi szpitala. Nie chciałam zdominować tej sesji, żeby trwała 40 czy 50 minut i żeby ta dyskusja była tylko na komisji, szczególnie nie było na komisji pani starosty. Komisja ma to do siebie, że to co tam pada zostawiamy dla siebie a mieszkańcy czekają na te sesje, bo również interesują je sprawy powiatu, żeby się dowiedzieli i usłyszeli – powiedziała.
Radna Monika Nojbert zwróciła uwagę na to, że zadawane przez radnych pytania padły z punkcie: debata na raportem o stanie powiatu.
– Wszystkie pytania dotyczyły tegoż właśnie raportu. Pani wypowiedź sprowadziła się do tego, żeby zwrócić radnym uwagę i przywoływać ich do porządku, że nie mają prawa zadawać pytań, bo będą posądzeniu o gwiazdorzenie. Moim zdaniem to pani wypowiedź nie wnosząca nic do raportu była gwiazdorzeniem. Tak naprawdę to co powiedziała pani Małecka i pan Calak, to pani wielokrotnie nam przypominała, żeby jak najdłużej mówić na sesji, żeby mieszkańcy wiedzieli co dzieje się w powiecie – powiedziała Monika Nojbert.
Wracając jeszcze do dyskusji nad gwiazdorzenie, warto przypomnieć, że Katarzyna Kręźlewicz już wcześniej negowała i krytykowała zadawanie wielu pytań przez radnych. Kilkukrotnie zdarzyło się nazwać to populizmem. Było tak choćby podczas podejmowania uchwały dzięki której Magdalena Biernacka dostała kolejną podwyżkę. Wtedy Katarzyna Kręźlewicz stwierdziła, że wniosek o publiczne podanie kwoty, jaką starosta będzie zarabiać to populizm. W sumie nie można się temu dziwić, jakiś czas temu pojawiły się głosy by w ogóle znieść publikację oświadczeń majątkowych włodarzy, bo jak podaje „Portal Samorządowy”, Związek Miast Polskich przypomina, że celem tych oświadczeń jest „walka z korupcją, a nie dostarczanie paliwa internetowemu hejtowi”.
Było to pokłosiem stanowiska ZMP z początku maja, które postulowało wprowadzenie zakazu powszechnej publikacji w BIP pełnej treści oświadczeń majątkowych osób zatrudnionych w samorządach.
Wojciech Filipiak
fot. FB Powiat Nowodworski – Starostwo Powiatowe w Nowym Dworze Mazowieckim









