Wie, czego potrzeba mieszkańcom

Z Adamem Krawczakiem, wójtem gminy Leoncin, rozmawialiśmy o tym, jak w przeciągu dwóch jego kadencji na tym stanowisku, zmieniała się gmina, o sukcesach i porażkach, najważniejszych dotychczas zrealizowanych przedsięwzięciach oraz planowanych inwestycjach.

Jak długo pracuje Pan w samorządzie?
W samorządzie pracuję od 2002 roku, czyli 16 lat.
Dobiega końca Pana druga kadencja na stanowisku wójta. Jak podsumowałby Pan te ostatnie 7 lat?
Myślę, że wiele rzeczy się udało. Myślę, że nawet więcej niż się spodziewaliśmy.

A co się nie udało?
Nie udała się przede wszystkim komunikacja. Nie udało się to z prostego powodu, czyli z braku pieniędzy. Poprawienie i prowadzenie własnej komunikacji to już są koszty, które wchodzą na stałe. Bronimy się przed tym, ponieważ brakuje pieniędzy. Dopłacamy do kursu do Nowego Dworu, ponieważ stało już tak, że nie było tych kursów, natomiast perspektywicznie trzeba byłoby stworzyć komunikację lokalną, jednak na chwilę obecną na pewno nas na to nie stać.

Czy w przyszłości widzi Pan szanse na rozwiązanie tego problemu?
Myślę, że tak. Natomiast jeśli mamy do wyboru zrobienie drogi, kanalizacji i poprawę komunikacji, które na szczęście jeszcze nie należy do zadań własnych, to wybieramy to, co jest dla ludzi niezbędne. Ludzie, którzy przychodzą do nas w sprawie komunikacji to często osoby, które korzystają z niej sporadycznie. Własna komunikacja byłaby już obciążeniem stałym. Licząc nasze dochody zdajemy sobie sprawę, że byłoby to drastyczne zmniejszenie wydatków na inwestycje.

Jak zmieniała się gmina przez te 7 lat? Jakie inwestycje zostały zrealizowane?
Ostatnio policzyłem, oczywiście pobieżnie, że zrobionych zostało ponad 50 km infrastruktury, ok 15 km kanalizacji, ponad 30 km wodociągu. Nigdy nie spodziewałem się, że tak szybko uda nam się wyremontować budynek po policji i wykonać kilka innych inwestycji, które są de facto materialne, np. dwie świetlice wiejskie, projekt, który w tej chwili robimy, czyli e-urząd, a jest to bardzo przyszłościowa sprawa. Nie spodziewałem się, że tak szybko uda się zrobić budynek po policji, bo cały czas były tam problemy, a teraz to działa, samo finansuje się. Z tego też jestem zadowolony, chociaż boleję nad tym, że nie wszyscy chcą z tego korzystać, jednak to jest już kwestia podejścia osób, bo jest to budynek przede wszystkim dla seniorów. Są tacy, którzy chcieliby zarządzać tym sami, ale tak się niestety nie da, ponieważ jest z projektu i ma jakieś zasady, m.in. zasady współfinansowania przez wojewodę. Ponownie z tych projektów robimy ostatnio remont po dawnej bibliotece, więc częściowo zamkniemy, przynajmniej wewnętrzne, remonty tych pomieszczeń świetlicy wiejskiej, OSP. Są to samochody dla straży, autobus gminny, a teraz będzie jeszcze samochód dla niepełnosprawnych. Są to takie materialne sprawy, które powinny być realizowane. Nie chodzimy i nie robimy zdjęć na drodze, bo po prostu nie mamy na to czasu i jestem pewien, że mieszkańcy nie wiedzą jeszcze o tych ulicach, które będą zaasfaltowane. Boleję jeszcze nad wodociągiem Secyminie. Tam wodociąg jest niezbędny, ale był tam sprzeciw ludzi i nie udało nam się uzyskać zgód na przejścia, w końcu je mamy, ale były to prawie 3 lata batalii. Nie jest to zależne od nas, natomiast myślę, że uda się to zrobić i chcemy przygotować w przyszłym roku duży projekt, przy następnym naborze POIiŚ-u (przyp. red.-Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko). Duży projekt kanalizacyjny i wodociągowy, myślę, że on się zamknie w 15-20 mln zł, kanalizacji Grochal i wodociągów właśnie w Secyminie, Ośnikach, zamknięciem tam. Tam jeszcze stoi przed nami w przyszłości perspektywa budowy drugiej hydroforni.

Która z kadencji była dla Pana trudniejsza i dlaczego?
Trudniejsza bezwzględnie była ta, dlatego że mieliśmy więcej inwestycji, a inwestycje to zawsze jakieś trudności, kłopoty. Kiedyś jeden z wójtów powiedział, że im więcej się robi, tym więcej ma się wrogów i to się idealnie sprawdza.
Jakie są Pana zdaniem największe problemy mieszkańców gminy, poza kwestią komunikacji?
Myślę, że przede wszystkim potrzebowali dróg. W tej chwili większość, które są gminnymi, przejazdowymi i prowadzą do większej liczby mieszkańców są wyasfaltowane. Jest jeszcze kilka odcinków, które warto byłoby zrobić, natomiast z tych dróg, którymi uczęszczają mieszkańcy i tych, które trzeba byłoby zrobić, bo nie mówię o tych prowadzących do jednej posesji, to jest ok 10, może 12 km. Pozostałe nie są już takimi, którymi by wszyscy jeździli, ale tylko kilka gospodarstw. Natomiast przejazdowych, przelotowych już nie ma. Może jedna w Zamościu, dość długa droga i znów w terenach Kampinoskiego Parku Narodowego.

Drugą ważną sprawą jest kanalizacja w Grochalach, ponieważ jest to jeden z najbardziej zurbanizowanych terenów.

Mieszka w samej tej miejscowości więcej mieszkańców niż w Leoncinie na dużej przestrzeni. To jednak jeszcze nic, bo najgorszą sprawą jest budowa za własne pieniądze odcinka od Leoncina do Głuska sieci kanalizacyjnej, ponieważ na ten odcinek nie dostaniemy dofinansowania, chyba że coś się zmieni. Mamy teraz taką sytuację, w której dofinansowanie otrzymuje się, jeżeli mamy 90 lub 120 mieszkańców, bo to jest rozbieżna sprawa, i tu nigdy nie uzyskamy tylu mieszkańców przyłączonych do sieci na tym odcinku, więc musimy budować go z własnych pieniędzy, a to jest 2700 m tylko po linii prostej, czyli jeżeli byśmy pomijając wsie między Leoncinem a Grochalami i robili tylko ciśnieniową kanalizację, a nie robilibyśmy dla tych mieszkańców, przez których działki przechodzilibyśmy lub drogą powiatową, ale powiat musiałby trochę zreorganizować swój sposób patrzenia. Jeżeli robimy kanalizację, odtworzenie drogi to ona nabiera kształtu, jest ładny asfalt. Chciałem zaprojektować to po drodze powiatowej, wchodzi wtedy odtworzenie tejże drogi, a my chcielibyśmy jakąś zniżkę czy bonifikatę w ramach opłat za umieszczenie urządzeń w pasie drogowym. Tak za poprzedniej kadencji stało się z drogą przez Wilków Nowy, kiedy powiat na podstawie porozumienia z nami dołożył milion złotych i zrobiliśmy 4 km drogi.
Jak ocenia Pan stan dróg powiatowych na terenie gminy?
Wystarczy się po nich przejechać. Nie będę wypowiadał się na temat innych samorządów. Ja na temat powiatu mogę powiedzieć tak: po moim pobycie w powiecie, kiedy byłem radnym powiatowym, nie startowałem więcej, ponieważ dla mnie powiatów nie powinno być.

Powiaty są sztucznym tworem i do niczego to nie prowadzi. Generuje to tylko wydatki.

Z mieszkańców gminy Leoncin powiat dostaje z samych CIT-ów i PIT-ów ok 1 milion zł rocznie, a jesteśmy przecież jedną z mniejszych gmin.
Jak ocenia Pan swój kontakt z mieszkańcami?
Jestem do dyspozycji mieszkańców zawsze i każdy o tym wie. Ten numer telefonu zna tylu ludzi, że aż mnie to przeraża. Nigdy go nie ukrywam, nie odkładam, nawet jak nie jestem w pracy. Oczywiście zawsze znajdą się tacy, którzy będą niezadowoleni z tego kontaktu, mojego sposobu działania, sposobu bycia, a sposób bycia mam taki i tego nie zmienię.
Jakie są główne kierunku rozwoju gminy? W czym widzi Pan jej największy potencjał?
I w tym momencie znowu przypomniała mi się jedna porażka. Niesamowitą szansą byli Chińczycy, którzy chcieli kupić nasze tereny, po zmianie planu przestrzennego zagospodarowania, ale jak sobie przypominam spotkanie z mieszkańcami, które organizowaliśmy czy są zdecydowani, żeby sprzedać te tereny i z propozycji, która była do przyjęcia, 50 zł za metr kw., czyli pół miliona zł za hektar i jak przypominam sobie opinie niektórych, a byli to ludzie, którzy sami pojedynczo nic nie zrobią z tymi działkami, ponieważ nie mają do nich dostępu, dojazdu itd., uwalniane byłoby ponad 40 ha, to mogę nazywać to porażką, chociaż znów nie czuję się winny, bo mam w tym miejscu swoje grunty, ja i moja rodzina i my byśmy chętnie sprzedali na zasadzie, że nigdy taka sytuacja może się nie powtórzyć. Myślę, że ja i ci ludzie możemy nie doczekać momentu, w których ten teren będzie zagospodarowany, ale na to nic nie poradzę.

Tak jak nie mogę poradzić na to, że mówię ludziom, by oddali, za darmo lub za symboliczną opłatę, grunt pod drogi, bo te drogi mają swoje plusy i podnoszą wartość tego. Jest spora część osób, która tego nie rozumie, ale to powoli się zmienia, ponieważ już zgłaszają się ludzie, którzy chcą oddać drogi za darmo, żeby tylko gmina je przejęła.

One nie są w planie przestrzennego zagospodarowania, więc nie możemy ich wziąć, są to drogi wewnętrzne, mają wielu współwłaścicieli i wszyscy chętnie zgodziliby się, że oddać je gminie, bo gmina musiałaby się nimi opiekować. Natomiast z prawnego punktu widzenia nie można ich na razie przejąć, ale jest to taki promyczek nadziei na to, że ludzie zrozumieją, że inwestycje na ich gruntach podnoszą ich wartości. Myślę, że ta część, która w planach przestrzennego zagospodarowania została pozamieniania na tereny przemysłowo- usługowe ma swój potencjał.

Niestety nie ma takiego potencjału i takiej siły, jak tereny, które są własnością gminy, bo gmina mogłaby je sprzedać, żeby tam powstawały zakłady, ale kropla drąży skałę i myślę, że kiedyś te plany przestrzennego zagospodarowania i te tereny, które przeznaczyliśmy pod zabudowę usługową, kiedyś przyniosą efekt w postaci dochodu dla gminy.

Cały czas wszyscy mówią o turystyce i agroturystyce. Problem tej gminy, turystyki i agroturystyki jest taki, że jesteśmy za blisko Warszawy. Spora część tych, którzy chcą tu przyjechać, to chce przyjechać po to, by pojeździć na rowerze, pospacerować po Puszczy, natomiast nie zostać na kilka dni i nie nocować, bo do Warszawy jest pół godziny samochodem i mogą równie dobrze jutro się obudzić i wrócić. Z tego punktu widzenia jest to problem dochodowości agroturystyki. Sama agroturystyka nie powoduje dużego zwiększenia dochodów gminy. Fajnie byłoby, gdyby tak było, ale widzę problemy, z którymi borykają się ci, którzy tę agroturystykę posiadają.

Które tereny gminy są najbardziej zaniedbane?
Z punktu widzenia urzędy gminy inwestycje w terenie prowadzone były naprawdę równomiernie, wręcz większe inwestycje były w tych terenach, które niedoinwestowane. Myślę, że nie było miejscowości w gminie, w którą w jakiś sposób byśmy nie inwestowali.
Jak ocenia Pan dostęp do służby zdrowia w gminy, uwzględniając problem braku gabinetu ginekologicznego?
Podczas sesji pan Biernat tłumaczył tę sprawę i myślę, że to tłumaczenie miało sens i logikę. Jest to chwytliwy temat, natomiast my staramy się za wszelką cenę pomagać naszemu niepublicznemu, ale wynajmującemu od nas ośrodkowi we wszystkim. Myślę, że na poziomie podstawowej opieki wszystko jest w porządku, natomiast co do specjalistyki to są to już pieniądze.

Ten słynny gabinet ginekologiczny, nawet jeśli w jakiś sposób zostałby uruchomiony to nie wiem czy byłoby tu zainteresowanie.

Kiedy rozmawiałem tak na chłodno i na spokojnie, to każda kobieta ma swojego ginekologa, a czy przyszłaby tu? Pewnie nie. W ginekologii jest to chyba podobnie jak w stomatologii tak, że większość opiera się na prywatnych gabinetach, więc nie sądzę, że jak ktoś ma swojego stomatologa lub kobieta ma swojego ginekologa, do którego jakiś czas chodzi, żeby nagle zmieniła, bo tu powstanie gabinet. Najbardziej docierało do mnie to, co powiedział pan Biernat, że to nie jest sam gabinet, ale także wszystko co jest poza, czyli badania i urządzenia, których nigdy tutaj nie będzie, więc kompleksowej obsługi też nigdy by nie było. Mówiliśmy o komunikacji, ale w tej chwili ludzie mają samochody, więc nie jest to aż taki palący problem.

Jeśli chodzi o podstawową opiekę, to z jednej strony gmina powinna się cieszyć, że jest to prywatny POZ i nie mamy kłopotów różnych typów, jak z tymi publicznymi, bo właściciele muszą o to dbać i dbają, myślę, że nie zdarzyły się tu przypadki, żeby ludzie nie mogli dostać się tu do lekarza, jeżeli zdarzyły się jakieś epidemie.

Tak mi się wydaje, choć oczywiście mogę się mylić. Ekonomia i logika mówią, że gabinet mógłby się nie przyjąć. Wszystko musi mieć przynajmniej jakąś regułę, że mogłoby się to zbilansować. Budynek po policji nie powstałby, gdybyśmy nie zbilansowali kosztów jego utrzymania.

Jak ocenia Pan stan ochrony przeciwpowodziowej i przeciwpożarowej na terenie gminy?

Jeśli chodzi o ochronę przeciwpożarową, to cały czas pomagamy, zarówno Państwowej Straży Pożarnej, jak i naszym strażakom, np. w postaci zakupu sprzętu. Nigdy nie zdarzyło się, żeby zabrakło dla strażaków pieniędzy na cokolwiek. Natomiast co do wałów, oceniam to źle, ale wpływu na to gmina nie ma żadnego. Pieniądze nie są to takie, żeby za kilka czy kilkanaście tysięcy można było coś zrobić. Najlepszy fakt to, że nie są do tej pory nawet wały wykoszone. Jest również inna kwestia. Jestem tubylcem, mieszkałem tu zawsze i wiem, jak było z wodą i nie raz psychoza tłumu jest tak duża, że siłą rzeczy napędza się jakiś strach przed Wisłą, ale mi jesteśmy w takim terenie, położeniu, w którym musiałoby się wiele czynników nałożyć, aby zdarzyła się u nas tragedia powodzi. Większym problemem są podtopienia. Kanały i melioracje nieczyszczone i niekonserwowane są dla mieszkańców dużo większym problemem powodziowym niż Wisła. Jakikolwiek okres deszczy nawalnych powodują to, że niszczą się drogi, ludzie nie mają dostępu do pól, piwnice są pozalewane. Dzieje się tak z jednego prostego powodu: od wielu lat nie jest wykonywana konserwacja kanałów, zarówno głównych, jak i szczegółowych. Jest to też nierozwiązany do tej pory problem spółki wodnej. Leży to tylko częściowo po stronie gminy, ponieważ my możemy działać w momentach kryzysowych tak, jak w tym rok kosiliśmy kanały, które pomogły, ale tylko na chwilę. Około 40 tys. zł wydaliśmy na oczyszczanie kanałów nienależących do nas, z naszych pieniędzy kryzysowych. Przy następnych deszczach one nie pomogą, dlatego że przy tym niskim stanie wód, to znów pozarastało. Wydawaliśmy te pieniądze z pełną świadomością tego, że to jest tylko doraźne działanie, umożliwiające ludziom wyjazd i dojazd.

Co sądzi Pan o budowie mostu w Secyminie?
Fajna rzecz, natomiast może ona niewiele zmienić w kwestii rozwoju gminy, ponieważ most tak de facto nie łączyłby żadnych dużych tras tranzytowych. Byłby on z korzyścią przede wszystkimi dla naszych mieszkańców, dla mieszkańców po drugiej stronie, czyli Czerwińska i części gminy Zakroczym. Może z czasem miałoby to sens. 20 września jest spotkanie z przedstawicielami rządu i samorządów w tej sprawie, zobaczymy jakie będą to konstrukcje finansowe. Mam nadzieję, że zainteresowane samorządu będą i zostanie to w jakiś sposób wypracowane, a przede wszystkim pokazane lata, w jakich będzie to realizowane.
Od wielu lat w gminie podatki nie są podwyższane. Czy Pana zdaniem należałoby je podnieść?
Zwiększenie podatków o jakiś procent to w skali dochodu gminy to znikoma sprawa. W ciągu 7 lat podatki wzrosły pewnie o ok. 5%, bo był czas, kiedy nie były podwyższane wcale. Oczywiście mogą się co niektórzy nie zgadzać, ale to ci, którzy źle deklarowali i kiedy okazało się, że źle składali deklarację to podatek został im zwiększony, wynikło to z ewidencji gruntów i budynków, które robiło starostwo, natomiast nie z podnoszenia stawek jednostkowych dla mieszkańców. Zawsze jest ten dylemat, ale jeśli chodzi o podniesienie podatków, to nie tędy droga, żeby podnosić budżet gminy. Ważną sprawą, która pewnie za chwilę stanie przed nami, jest kwestia opłat za śmieci. To większy problem niż podatki, dlatego że cały czas musimy dokładać do tego, chociaż z założeń ustawy miało się to samofinansować, ale przetargi, które są, w zasadzie porównywalne we wszystkich gminach, a stawka jednostkowa od mieszkańca ustalana przed Radę Gminy, trochę się nijak ma, zawsze radni mają co do tego obiekcje, bo to jest coś, do czego nie powinniśmy dopłacać w takiej czy innej formie. Nawet pracownicy zatrudnieni przy tym powinni być finansowani z tych opłat, a my łatamy dziury jak możemy, w zasadzie zatrudniliśmy w momencie wejścia ustawy jedną osobę, która się tym wszystkim zajmuje, na PSZOK-u również oszczędzamy, jak możemy i tak się nam to nie zgadza. Jest to większy problem, bo to także kwestia tego, że trzeba znaleźć pieniądze. Uważam, że tu musi nastąpić szybciej rozstrzygnięcie niż podnoszenie podatków. Nie tędy droga do pozyskiwania środków.

A teraz najważniejsze pytanie: czy zamierza Pan ubiegać się o kolejną kadencję?
Tak. Mógłbym dyskutować na temat kadencyjności, zysków i strat z tego powodu, ale może lepiej będzie podyskutować o tym w przyszłości, a nie teraz.

Swoją kandydaturę ogłosił już radny powiatowy Krystian Buszta. Jak ocenia Pan tę kandydaturę oraz działania radnego?
Nie ja jestem od ocenia czyjejś kandydatury. Nawet gdyby kandydatów było dziesięciu, to wybory też by się odbyły. Wierzę w to, że nie sam PR kształtuje poglądy ludzi.

A jak ocenia Pan swoje szanse w wyborach?
Gdybym wiedział, że są one nikłe, to pewnie nie startowałbym, ponieważ nie trzymają mnie tu pieniądze, bo myślę, że te same jestem w stanie zarobić w każdym czasie w innym miejscu, tak więc względy materialne mnie tu nie trzymają. Jest jedna rzecz, na której mi bardzo zależy, ponieważ jest to ostatnia kadencja, w której są do wykorzystania środki unijne, a gdyby policzyć nasz budżet i skuteczność pozyskiwania środków unijnych, to pomijając Pomiechówek, który dostał pieniądze na strefę ekonomiczną, bo to są całkiem inne pieniądze, to przeliczając to na mieszkańca, myślę, że jesteśmy w bardzo ścisłej czołówce pozyskiwania środków unijnych. W przyszłym rozdaniu, czyli w roku 2020, pieniędzy na nasz powiat nie będzie, więc to, czego nie uda się pozyskać z pieniędzy unijnych w tej kadencji, to już później ich nie będzie.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.
Patrycja Trzcińska

31 sierpnia 2018
Autor: GazetaNDM

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

Jak teraz zamknę HIT, to będzie wart tyle, co stodoła na polu

Nowy Dwór Mazowiecki

Jak teraz zamknę HIT, ...

Kiedy w październiku 2016 roku Marek Mikuśkiewicz, swego czasu jeden z najbogatszych Polaków, otwierał największe w Nowym Dworze Maz. centrum handlowe HIT, mieszkańcy byli zachwyc...
Znamy gwiazdy Dni Nowego Dworu

Nowy Dwór Mazowiecki

Znamy gwiazdy Dni Nowe...

Dni Nowego Dworu Maz. przyciągają co roku tłumy mieszkańców miasta. Kto tym razem dla nich zaśpiewa? DeMono, Marek Piekarczyk i Margaret będą gwiazdami tegorocznej edycji Dni No...
W mieszkaniu znaleźli zwłoki

Na sygnale

W mieszkaniu znaleźli ...

W czwartek ok. godz. 10, w jednym z mieszkań przy ul. Wojska Polskiego w Nowym Dworze Mazowieckim znaleziono zwłoki 41 – letniego mężczyzny. Na miejsce udał się prokurator. ...
Siedmiolatek  walczy o życie

Nowy Dwór Mazowiecki

Siedmiolatek walczy o...

Na terenie naszego miasta mieszka 7-letni Kacper, jest taki sam jak każdy inny chłopiec w jego wieku. Lubi się bawić, grać w piłkę, chętnie się uczy. Był radosnym dzieckiem do...
Nie żyje 26-latek. Policja szuka świadków

Na sygnale

Nie żyje 26-latek. Pol...

  Policjanci poszukują świadków wypadku, do jakiego doszło wczoraj, przed godz. 21. na ul. Polskiej Organizacji Wojskowej w Nasielsku. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 26-lat...
Pomózmy Agnieszce wygrać z chorobą!

Nowy Dwór Mazowiecki

Pomózmy Agnieszce wygr...

Agnieszka Wójcik od lat całe serce oddaje dzieciom i młodzieży. Dzisiaj sama potrzebuje wsparcia. Pomóżmy jej wygrać z chorobą! Od ponad 20 lat Agnieszka Wójcik jest nauczyciel...
Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia, nastolatek zmarł

Na sygnale

Sprawca uciekł z miejs...

Minął rok od tragicznego wypadku w Cegielni Kosewo, gm. Pomiechówek, w którym zginął 15- letni Sebastian. Podejrzanego Łukasza K. postawiono w stan oskarżenia. Sprawca wypadku z...
Remont Mostu Pancera na Narwi: ruch wahadłowy – jak długo?

Nowy Dwór Mazowiecki

Remont Mostu Pancera n...

21 listopada miał zakończyć się remont Mostu Pancera na Narwi w Nowym Dworze Maz. Tymczasem nadal obowiązuje tam ruch wahadłowy. Jak długo jeszcze kierowcy będą się męczyć? ...
Nie żyje 78- latek

Na sygnale

Nie żyje 78- latek

Do tragicznego wypadku doszło wczoraj po południu w Smoszewie, gm. Zakroczym.  78-letni mężczyzna kierując peugeotem prawdopodobnie stracił panowanie nad pojazdem w wyniku czego ...
Prace na moście skończą wcześniej, ale będzie zamknięty

Nowy Dwór Mazowiecki

Prace na moście skończ...

Trwa remont mostu Pancera na Narwi w Nowym Dworze Mazowieckim. W godzinach szczytu korki, związane z utrudnieniami na drodze, sięgają nawet kilku kilometrów. Dodatkowo przejazd prze...