Nowodworskie Centrum Medyczne jest w coraz gorszej sytuacji finansowej. Radny Zdzisław Szmytkowski sugerował, że jest to obciążenie dla powiatu, którego ten może nie udźwignąć i dalsza rozbudowa NCM jest niemożliwa. Dodał przy tym, że przecież blisko mamy do szpitala w Płońsku.
Podczas debaty nad stanem powiatu nowodworskiego radna Monika Nojbert poruszyła kwestię braku inwestycji w Nowodworskie Centrum Medyczne.
– Chciałabym odnieść do bardzo częstych ostatnio wizyt przedstawicieli szpitala i jego sytuacji finansowej. Dla mnie zaskakujące jet w raporcie, że wszystkie zapisy, że wszystkie działania dotyczące szpitala są podejmowane w latach, kiedy był poprzedni zarząd. Z tego raportu wynika, że jedyną czynnością w czasie tego zarządu jest zakup lampy do tomografu. To ma się nijak do tego, że chcemy jakoś pomóc szpitalowi – powiedziała radna Monika Nojbert.
W podobnym tonie wypowiedziała się radna Anna Małecka.
– Zwróciłam na to uwagę, że wszystkie inwestycje w szpital były do roku 2024. Niejako ubolewam, że będą ścieżki rowerowe, które pochłoną wiele milionów z naszego budżetu. Niestety inwestycji w NCM nie będzie – powiedziała.
Kolejny do dyskusji przyłączył się radny Paweł Calak, który przypomniał o tym, że mogąc pozyskać milionową dotacje z programu Szpitale Przyjazne Wojsku powiat nowodworski spóźnił się z wnioskiem tłumacząc to tym, że i tak pieniędzy tych nie zdążono by wydać.
– Niezłożenie wniosku, czy też brak ustalenia wersji między dyrektorem szpitala a Zarządem Powiatu, dotyczącą tłumaczenia się w sprawie przystąpienia do programu Szpitale Przyjazne Wojsku. Wszystkie szpitale naokoło naszego powiatu pobrały ogromne pieniądze a u nas była dyskusja, że nie wydalibyśmy tych pieniędzy do końca roku, nawet jeślibyśmy je dostali. Uważam, że w gospodarce rynkowej taki Zarząd nie pracowałby nawet dnia. Nie zdążylibyście nawet się spakować z panem dyrektorem i opuścić swoje stanowiska pracy. To jest tragedia, te pieniądze były a w tym roku na pewno ich nie pozyskacie. Po rozmowie z wojewodą przede wszystkim priorytetem będą samorządy. Nawet jakbyśmy dostali w tym roku pozostałości tych pieniędzy z MON-u czy od wojewody to będzie już tylko 80%, czyli 20% dofinansowania będzie musiał dać szpital w tamtym roku mielibyśmy te pieniądze bez żadnych dopłat ze swojej strony. Gdybyśmy dostali 100 000, 10 000 000 czy 100 000 000 zł, nie musieliśmy mieć żadnego wkładu własnego. Teraz przychodzenie pana dyrektora czy przedstawicieli szpital i mówienie, że czegoś brakuje jest naprawdę nie w porządku – powiedział Paweł Calak.
Przypomnijmy, że w sąsiednim powiecie płońskim czas na złożenie tego wniosku i realizację pomysły był dokładnie taki sam jak u nas a jednak tam udało się zakupić nowy sprzęt do placówki i kilka karetek pogotowia.
Kolejną osobą, która wypowiedziała się w kwestii szpitala był radny Zdzisław Szmytkowski.
– Nie jestem za zamykaniem oddziałów, ale nie jestem za powiększaniem. Tego nie udźwigniemy. Może trzeba będzie się dogadać z innymi szpitalami, do Płońska nie jest 100 kilometrów – mówił Szmytkowski, na co w słowo wszedł mu radny Calak dodając, że do Warszawy też jest blisko i zasugerował, że może radny Szmytkowski w ogóle zaproponuje zamknięcie szpitala.
– Ja nie powiedziałem tego – odparł Zdzisław Szmytkowski – uważam, że do tej zmiany w szpitalu i do pomocy dyrektorowi powinniśmy się wszyscy włączyć – zakończył.
Dodajmy, że podczas wspomnianej sesji głos zabrali ordynatorowie z nowodworskiego szpitala, którzy poruszyli kwestię wielomiesięcznych opóźnień w wypłatach dla lekarzy. Co może prowadzić również do odejścia z placówki wielu specjalistów.
Szerzej na ten temat w osobnym artykule.
Wojciech Filipiak
Zdjęcie ilutracyjne wykonane podczas protestu dotyczącego złej sytuacji finansowej szpitali powiatowych










